Co zabrać na wakacje z dziećmi? Bez względu na to, czy lecisz w daleką podróż, czy jedziesz nad Bałtyk, nad jezioro, czy spędzasz wakacje na wsi u dziadków musisz pamiętać o kilku bardzo ważnych rzeczach.

Jak widzieliście w tekście o Toruniu i Malborku zaczęliśmy już sezon wakacyjny. Długie główne wakacje mamy zaplanowane, ale chcemy też sporo zwiedzić weekendowo.

Kiedy po wielu miesiącach bez wyjazdów zaczęłam pakować walizki, musiałam sobie na nowo przypomnieć co warto zabrać. I właśnie dlatego powstał ten wpis.

Co zabrać na wakacje z dziećmi? Moja sprawdzona lista

Zatem! Co zabrać na wakacje z dziećmi?

Poza tym co oczywiste (ubrania, buty, szczoteczka do zębów itd) zabieram jeszcze następujące rzeczy:

  • nakrycia głowy – co ważne: dla dzieci i rodziców! Często dbamy o dzieci, a o sobie zapominamy. Dlatego pakujemy nakrycia głowy dla całej rodziny. Uwielbiam moje dziewczyny w słomkowych kapelusikach, ale w podróży są one niepraktyczne. Zajmują dużo miejsca, potem nie da się ich złożyć. Na wyjazdy wybieramy czapeczki z daszkiem, które ewentualnie można przypiąć do plecaka, albo kalepusiki z materiału, które można zwinąć i schować, a w awaryjnych sytuacjach nawet wyprać jeżeli lody czekoladowe były jedzone całą sobą 🙂
  • butelka na wodę – każdy ma u nas swoją butelkę. Sprawdzi się to na lotnisku – prosty patent: kupujemy dużą butelkę wody w strefie bezcłowej i rozlewamy każdemu, nie generując czterech małych plastikowych butelek. Sprawdza się to także przy zwykłym zwiedzaniu – robimy dokładnie tak samo jak na lotnisku.
  • plecak – w wakacje każdy ma swój! Doszliśmy wreszcie do tego wieku dzieci, że noszą swoje rzeczy. Mają więc własne plecaczki, a ja wreszcie nie wyglądam jak wielbłąd 🙂 My od lat korzystamy z plecaków Skip Hop – wcześniej z tych najmniejszych, a teraz z tych nieco większych. Będą one również bagażem podręcznym dziewczynek w samolocie – zmieszczą: bluzę, wodę, kanapkę, przekąski, przytulankę, skarpetki do samolotu. Zmieszczą też krótkie spodenki na przebranie… kiedyś usłyszałam od pewnej stewardessy, że lepiej w krótkich spodenkach w samolocie nie siadać 🙂 Fotele są przeważnie ze sztucznego materiału – ludzie się pocą, mają różne choroby skóry, a poza tym klimatyzacja robi swoje. Dlatego też my latamy w długich i sie przebieramy po wylądowaniu.
  • otulacze muślinowe – tak, wiem że moje dzieci są już duże, ale otulaczy używamy do dzisiaj i są to dokładnie te same otulacze, których używałam gdy były noworodkami. Służą nam już 6 lat! Po co nam one dla starszaków? Przydają się w wielu sytuacjach – gdy np. wracamy z plaży klimatyzowanym samochodem, gdy dziecko zaśnie a jest rozgrzane od słońca, gdy w nocy jest upalnie. Świetnie sprawdzają się również po wyjściu z wody – można num osuszyć dziecko, a sam otulacz schnie w kilka minut. Mamy otulacze muślinowe, w rozmiarze 120×120 i są idealne dla przedszkolaków.
  • krem z filtrem – podstawa podstaw! Tu również dla dzieci i rodziców. Maluchy smaruję filtrem 50 – dokładnie i kilka razy dziennie. Dla nas mam filtr 30, a na twarz 50. Dodatkowo coś po opalaniu – u nas to żel z aloesem i pianka łagodzącą. Ja wybrałam PantheBiotic+ – piankę z panthenolem, probiotykiem i postbiotykiem. Polubiłam ją po epilacji laserowej, o której opowiem Wam już niebawem, ale będzie też idealna na wakacje, gdyby słońce mimo filtrów jednak nas trochę przypiekło.
  • zabawki/ gry/ audiobooki – wszystko zależy od tego ile dziecko ma lat i gdzie jedziemy. Co innego weźmiemy dla malucha, a co innego dla przedszkolaka. Głównie chodzi o sytuacje gdy np. musimy czekać na jedzenie w restauracji – fajnie, gdyby dziecko miało ze sobą coś, czym się zajmie. Albo np. wieczory w hotelu – tu też dobrze mieć coś do zabawy. My zabieramy kolorowanki wodne od Melissa&Doug, klasyczne kredki i zeszyt, maleńkie zabawki na plażę, których nie będzie nam żal zostawić jeżeli zaszalejemy z pamiątkami i nie zmieszczą się już do walizki 🙂 Zainwestowaliśmy w tym roku również w tablety i słuchawki bezprzewodowe dla dziewczynek – mają tam gdy, puzzle i ustawiony limit dzienny, a słuchawki po to, by cały samolot nie musiał słuchać dźwięków klikania 🙂
  • książeczki zdrowia dzieci, albo chociaż kopie. – oby się nie przydały!
  • mokre chusteczki – małe opakowanie do plecaka.
  • mały żel antybakteryjny do rąk, ewentualnie chusteczki odkażające powierzchnię, maseczki – tak, nadal mamy pandemię 🙂
  • kopie dokumentów (paszport, dowód) na wypadek gdybyśmy je zgubili albo gdyby nas okradziono.
  • okulary przeciwsłoneczne dla całej rodziny – od kilku lat nie kupuję już okularów marketowych, szczególnie dla dzieci. Pamiętam jak kiedyś powiedział mi pewien okulista: „jeżeli dziecko ma mieć zabawkowe okulary z marketu, to lepiej żeby ich nie miało wcale”. Wzięłam to sobie do serca i sama również już takich modowych okularów z sieciówek nie noszę. Chodzi o to, że one bardziej szkodzą niż pomagają – podświadomie pozwalamy sobie w nich patrzeć w kierunku słońca, a przez brak filtra „złe” promienie wpadają nam do oczu. Gdybyśmy ich wcale nie mieli, to mrużenie oczu ochroniłoby nas bardziej.
  • torba na pranie – niby banał, a jednak bardzo ułatwia życie na wakacjach 🙂 Wkładam taką torbę do szafy w hotelu i tam wrzucamy brudy – nic się nie miesza.
  • organizery do walizki – mamy dwie walizki na 4 osoby, a to oznacza, że musimy się jakoś zorganizować w tej przestrzeni. Kupiłam więc kolorowe organizery i osobno spakuję koszulki Neli, osobno Wiki, osobno bieliznę, osobno stroje kąpielowe itd.
  • tekstylna torba na plażę – zajmuje mało miejsca, można w niej schować zabawki, wodę i mokre ręczniki.
  • plastikowa torebka na stroje kąpielowe – przydają się jeżeli np. prosto z plaży chcemy iść dalej, nie wracając do hotelu.
  • cienkie ręczniki z mikrofibry – jeżeli nie lecimy do hotelu, w którym mamy zapewnione ręczniki to polecam takie, które szybko schną i zajmują mało miejsca. Ma je w ofercie np. Decathlon.
  • podstawowa apteczka – o tym pisałam już wiele razy i zawsze ten punkt miał swoich zwolenników i przeciwników. Byli tacy, którzy pisali że mamy XXI wiek i po co wozić leki, jak można je kupić wszędzie. Byli też tacy jak ja – mianowicie, nie chcę się martwić tym, że moje dziecko dostanie wysokiej gorączki w nocy i będę szukała na szybko apteki. Wozimy więc podstawy, ale wozimy zawsze. By zajmowały mało miejsca wyjmuję leki z kartoników i wkładam do foliowej zamykanej torebki. By nie wozić dużych butelek wapno wybieram w tabletkach do rozpuszczania a leki na alergię w tabletkach, które rozpuszczają się w ustach. Zatem co mamy w naszej wakacyjnej apteczce?
    • termometr
    • coś na gorączkę – przeważnie wybieram Pedicetamol ze względu na to, że ma małe opakowanie i jest z pipetą.
    • coś na biegunkę
    • elektrolity
    • probiotyk
    • sprawdzone leki na kaszel/ katar/ sól morska/ sól fizjologiczna
    • coś na alergię jeżeli dziecko jest alergikiem
    • okład chłodzący – my mamy ThermoGel PIC. Bardzo go lubię z tego względu, że nie mrozi skóry. Ma funkcję chłodzenia i ogrzewania, ale warunkiem jest oczywiście posiadanie na miejscu zamrażalnika lub czegoś czym możemy go ogrzać. Dla mnie okład jest rzeczą bardzo istotną przy ukąszeniach, gdyż dziewczynki reagują na nie bardzo mocno.
    • materiały opatrunkowe. U nas zestaw opatrunkowy uniwersalne plastry z antybakteryjnym opatrunkiem PIC ( różne rozmiary) i spray chłodzący PIC Ice Spray. Może się przydać dzieciom i dorosłym – tm drugim np. przy otarciach od butów.
    • plastry zamiast szwów – kupicie to w każdej aptece, a można dzięki temu uniknąć wizyty w szpitalu. Jeżeli rana jest mała, a zastanawiacie się czy wymaga szycia, to wystarczy ją oczyścić i dobrze zakleić.
    • coś przeciw komarom, coś po ukąszeniu oraz plastry na ukąszenia SHOO! Świetne plasterki z kolorowymi buźkami, którymi zaklejam ukąszenia – dziecko nie drapie, a odczyn szybciej znika. Kupicie je w większości aptek.

A Ty? Co dopiszesz do listy?