No dobra – urodziłaś! Wracacie ze szpitala i w swojej nowej małej rodzinie uczycie się siebie… Sielanka trwa – do pierwszych gości lub pierwszego spaceru kiedy spotykasz sąsiadki, panie ze sklepu itd. I coś Cię trafia!

U nas minęło 7 tygodni i trochę się nasłuchałam 🙂

A co irytuje najbardziej młodego rodzica?

Mądrości! ohh jak ja to kocham 🙂 „Na pewno jej zimno”, „Na pewno ma mokrą pieluchę”, „Dlaczego jej nie nakarmisz – zobacz jaka jest głodna”, „Poczekaj jak zacznie biegać – już tak nie posiedzisz sobie w spokoju”, „Ehh pewnie wcale w nocy nie śpicie?”… i wstęp do mądrości – sama nie wiem który kocham bardziej: „Bo za moich czasów…” albo „Ja nie mam dzieci i się nie znam, ale słyszałam że powinnaś…”.

Pytania! O wszystko, łącznie z pojemnością Twoich piersi ;/ „Ale karmisz piersią? – oby jak najdłużej!”. Jak już jesteśmy przy pytaniach to o Ciebie już nikt nie pyta – wraz z dniem porodu skończyły się pytania „Jak się czujesz?”…

Studium przypadku 🙂 :

– Całowanie – nienawidzę jak ktoś zbliża się z siarczystym buziakiem w stronę jej policzka… No ludzie!

– Mówienie do niej językiem, którego nawet ja nie rozumiem – seplenienie, „ciaćkanie się” – jak ona ma potem normalnie mówić? Co to jest „piesieciek”? PIES! Tak  – w domu mamy właśnie psa, tak się to zwierzę nazywa 🙂

– Przekładanie z rąk do rąk – „Daj mi ją na chwilę”, „I mi też”, „I mi”…

– Brak uszanowania tego, że mam ochotę karmić piersią w samotności – sorry, ale właśnie na to mam ochotę i nikt oglądać tego nie będzie.

– Panika – „Płacze! Szybko biegnij do niej”

– Przekręcanie jej imienia… ehh Wiktoria lub Wiki – czy to tak trudno zapamiętać? 🙂

Rozwiązania są dwa: przemilczeć – ta opcja jeżeli chcemy, aby owi goście nas jeszcze odwiedzili, lub powiedzieć co się myśli – tu może być różnie 😉

To chyba tyle z prywatnych wynurzeń 😉 A Was co irytuje?