Weekend w SPA? Która z nas o tym nie marzy? #mamczasdlasiebie Razem z portalem MyMamy zapraszam Was serdecznie na pikniki dla mam. Będą to imprezy lokalne – poznaj mamy takie jak Ty! ? Od czerwca do sierpnia będziemy w dwudziestu miastach w Polsce! Startujemy już 6 czerwca w Warszawie! Mamy dla Was mnóstwo atrakcji, prelekcji, ciekawych ludzi ? Ale, ale! Mam też dla Was coś wyjątkowego od Mum’s Life. Z wielką przyjemnością rozpoczynam kampanię #mamczasdlasiebie i gorąco Cię namawiam, byś każdego dnia wygospodarowała dla siebie chociaż chwilkę – na maseczkę, na książkę, na kawę, na telefon do przyjaciółki. Pamiętaj o sobie Kochana! Mam też specjalny gadżet – zawieszkę z przekazem dla rodziny ? Poszukaj jej koniecznie na pikniku i weź udział w wyjątkowym konkursie! KONKURS Zasady: Znajdź moją różową zawieszkę #mamczasdlasiebie na piknikach MyMamy lub innych eventach, o których będę na bieżąco informować i zrób jej… lub sobie z nią zdjęcie ? Pokaż jak znajdujesz czas dla siebie, jak korzystasz z zawieszki. Opublikuj zdjęcie w social media i oznacz je hasłami: #mamczasdlasiebie #mumslifebalance Pamiętaj, by Twój profil był publiczny, abym mogła go zobaczyć! ? Oznacz mnie: Instagram lub Facebook Będzie mi bardzo miło jeżeli zostaniesz moim fanem na Facebook’u …
O tym miejscu słyszałam od dawna – próbowałam nawet już kiedyś tam pojechać, ale albo nasz kalendarz był zbyt napięty, albo wszystkie pokoje były zarezerwowane. W tym roku udało nam się znaleźć kilka dni wolnego i Majówkę spędziliśmy właśnie w Olandii…
We wrześniu 2017 przeglądałam zdjęcia, wybierając te, które wywołam i włożę do naszych rodzinnych albumów. Trafiłam tam na swoje zdjęcie z Wiki kiedy miała 3 miesiące. Pomyślałam sobie: „ehh…” i otworzyłam czekoladę… …. a że czekolada w naszym domu to żaden towar luksusowy, bo odkąd mamy dzieci to rodzina i przyjaciele wykupili chyba jakieś udziały w fabrykach czekolady, to zjadłam ją ze smakiem nie zauważając straty. Ale coś w mojej głowie się zadziało. Cały dzień chodziłam jakaś taka struta (nie od czekolady rzecz jasna) – spojrzałam w lustro i jakieś łzy nawet popłynęły. Wiem, że to nie powód do płaczu, ale kobiety zrozumieją ? Nigdy nie byłam laską w rozmiarze 36, ale zawsze się sobie podobałam i lubiłam swoje ciało. Natomiast w tym dniu stwierdziłam, że nie mogę na siebie patrzeć i zrozumiałam, że muszę coś z tym zrobić! Tak jest – siłownia, dieta, i WSZYSTKIE zabiegi wyszczuplające jakie są na rynku. Muszę kupić strój na siłownię – najlepiej 3. Do tego kremy wyszczuplające – na brzuch, na uda, na wszystko. Tak – będę chodzić na zabiegi, będę się smarować, najlepiej nie będę jeść i będę chodzić na siłownię 8 razy w tygodniu…. Uspokój się kobieto! Kremy oczywiście zamówiłam, ubrania …
Jak zapewne większość z Was wie – regularnie korzystam z oferty Regeneracja miejskie spa. To moje ukochane miejsce relaksu w Poznaniu. Z każdego zabiegu poza tym, że się odprężam, to wychodzę również bogatsza w wiedzę! Dziewczyny chętnie się nią dzielą, zdradzają kosmetyczne patenty, edukują i naprawiają moje kosmetyczne błędy. Podczas ostatniej wizyty próbowałam dowiedzieć się jak najwięcej o olejowaniu włosów. Mój blond jest dość wymagający – łatwo się przesusza, może wyglądać źle kiedy nie stosuję odpowiedniej pielęgnacji. W Regeneracji odkryłam olejowanie na mokro, o którym opowiedziała mi Gosia. I właśnie – dlaczego na mokro? Bo woda jest przewodnikiem – oleje lepiej się rozprowadzają. Dlatego zwilżam włosy i nakładam oleje. Gosiu, dlaczego olejowanie jest ważne dla włosów? Suszarki, lokówki czy prostownice pozwalają na uzyskanie niesamowitych efektów na włosach, jednak częste używanie tych sprzętów im nie służy. Próbujemy wówczas zasięgnąć porady będącej ratunkiem dla zniszczonych włosów, a często zapominamy o sprawdzonych domowych, naturalnych sposobach na ich regenerację. Piękne, mocne i lśniące włosy oraz zdrowa skóra głowy – tyle możemy uzyskać wprowadzając do swojego rytuału pielęgnacji – olejowanie włosów na mokro. Na czym polega olejowanie? To nic innego jak wmasowanie odpowiednio dobranego oleju w zwilżone włosy. Olej nakładamy na całe włosy, na skórę …
Napisałam ten tekst 3 lata temu, kiedy Wiki ząbkowała. Zdążyłam o ząbkowym koszmarze zapomnieć…. i zaczęło się u Neli. Wysoka gorączka, płacz, dziecko którego nie da się odłożyć… Jak pomóc maluszkowi… i sobie? Sobie… bo dwie noce wstecz nie spałam prawie wcale ? gryzaki wszelkiej maści – chłodzone w lodówce pomagały jeszcze lepiej. Zebrałam więc wszystkie gryzaki w domu włożyłam do woreczka i całość do lodówki – jak ten obecnie gryziony był już ciepły, podawałam nowy, a ten stary wyparzałam i znowu do lodówki. masowanie dziąseł – palcem mamy, szczoteczką silikonową… każdą zabawką, którą można wziąć do buzi. Pamiętajmy, że zęby dziecka myjemy od samego początku – mycie również może być masażem. Ważne tylko, by szczoteczka była odpowiednio miękka i dostosowana do wieku dziecka. żele na dziąsła – chłodzące, znieczulające. Pamiętaj, by skonsultować to z farmaceutą, przeczytać ulotkę itd. chrupki kukurydziane, chlebowe skórki – banał! Ale Wiki bardzo chętnie masowała sobie nimi dziąsła i widziałam, że jej to pomagało. Kupuję takie twarde – np. z orkiszem, otrębami. To samo stosuję teraz po trzech latach – działa! witamina D – zalecił nam to pediatra: zwiększona dawka witaminy D w okresie ząbkowania może ten proces przyspieszyć, ale nie należy robić tego na …
Dania z grilla - mięso, owoce morza, a nawet słodkości. Do tego sałatki, dodatki i najlepszy na świecie sos. Częstujcie się! Mum's Life - blogi lifestyle.
…a teraz oddychaj głęboko – to nie jest tekst o tym jak zostać „tą drugą” ? To jest tekst dla panów, a właściwie to dla pań, ale w trosce o panów… i o siebie ? Piszecie czasem do mnie: „mąż już tak na mnie nie patrzy”, „też chciałabym dostać kwiaty”, „randka z mężem? kiedy to było”… Dziewczyno! Zawalcz o siebie, zawalcz o Was! Dom, dzieci, praca, obowiązki, rutyna – to wszystko wcale nie pomaga naszemu poczuciu bycia atrakcyjną, pożądaną i docenianą. Od rana sprzątamy, zmieniamy pieluchy, gotujemy obiady, pierzemy, zajmujemy się dzieckiem… Inne z nas chodzą do pracy, potem odbierają dzieci, gotują, sprzątają prasuję. A wieczorem? WIeczorem padamy ze zmęczenia i zastygamy na kanapie przed telewizorem. O tym jak przestałam „zastygać na kanapie” opowiem innym razem, bowiem kilka miesięcy temu totalnie zmieniłam swoje życie – tworzę pamiętnik z mojej przemiany, powrotu do formy itd – będzie w kwietniu ? Ale nie o tym dzisiaj. Porozmawiajmy o rutynie, o związku i o tym jak dbać o nasz wewnętrzny płomień i uśpione motyle w brzuchu. Jest na to kilka sposobów: Randka z mężem! Musicie czasem wyjść we dwoje – z pełną świadomością używam słowa „musicie”. Bez dzieci, bez pieluch, bez zabawek – …
Pachną tak, że mam ochotę położyć się pod palmą na leżaku ? Banan, kokos, migdały… Aromatyczne, mięciutkie i banalnie proste. Zróbcie z maluchami! Składniki: 3 dojrzałe banany 2 jajka 1/3 szklanki cukru – nie jest konieczny 1/2 szklanki mleka 1/3 szklanki oleju – świetnie tu pasuje rozpuszczony olej kokosowy lub masło orzechowe 1,5 szklanki mąki łyżeczka proszku do pieczenia odrobina olejku migdałowego 3/4 szklanki wiórków kokosowych opcjonalnie – skórka z cytryny, pomarańczy, płatki migdałów. Przygotowanie: Banany rozgniatamy i mieszamy z resztą składników. Proste? Proste ? Ciasto powinno być gęste – takie, by łatwo dało się nałożyć je łyżką do foremek. Jeżeli konsystencja nie jest odpowiednia – dodaj trochę mąki lub mleka w zależności od potrzeb. Najbardziej lubię piec babeczki w silikonowych foremkach, rozłożonych w metalowej formie – mają wtedy ładny kształt i są dobrze wypieczone. fot. pysznapaczka.pl Piekę 20 minut/ „do suchego patyczka” w temperaturze 170 stopni. Gorące delikatnie wyjmuję z silikonowych foremek by odparowały. Posypuję cukrem pudrem i gotowe ? Mówiłam, ze będzie banalnie prosto? I pachnie wakacjami? ? No to smacznego!
Czekolady w naszym domu nie brakuje. Jest Wiki, są dziadkowie, ciocie, wujkowie – czyt. czekolada jest wszędzie! ? Drogą negocjacji doszliśmy chociaż do tego, że jest to czekolada gorzka. Zapomnieliśmy jednak ustalić częstotliwości i ilości – no i tym sposobem mamy w domu jeszcze czekoladę z Mikołajek ? Średnio się to wpisuje w moją dietę… oj średnio. Ta czekolada na mnie patrzy, spać nie pozwala, mówi do mnie. Walczę z nią każdego dnia, czasem ulegam, a potem na treningu krzyczę jak bardzo jej nienawidzę. Znalazłam jednak sposób na to, jak pozbyć się trzech tabliczek jednocześnie! Brownie z malinami – brzmi dobrze? Jeszcze lepiej smakuje…. Ale zostańcie do końca – dopiero wtedy dowiecie się co zrobić, by to ciasto nie miało kalorii. Składniki: 3 tabliczki gorzkiej czekolady (łącznie 300g) 1 kostka masła (200g) 200g cukru (szklanka) 120g mąki pszennej 3 jajka garść malin Przygotowanie: Piekarnik nastawiamy na 160 stopni. Przygotowujemy tortownicę lub foremkę o długości około 25 cm. Kostkę masła rozpuszczamy z dwiema tabliczkami czekolady (jedna zostaje!). Lekko studzimy. W tym czasie ubijamy jajka z cukrem. Łączymy masę jajeczną z czekoladą, dodajemy mąkę i mieszamy (już bez miksera). Przelewamy ciasto do formy wyłożonej papierem do pieczenia, rozkładamy równomiernie maliny …
Czy Wy też tak bardzo nie lubicie pakowania na wyjazdy? Sama nie wiem czy bardziej nie lubię nas pakować czy rozpakowywać… Zawsze sobie obiecuję, że wezmę tylko to, co jest naprawdę potrzebne.










