Z brzuszkiem

Stres w ciąży… czyli trochę prywaty o tym, jak przebiegała moja ciąża 🙂

Mówi się, że ciąża to piękny i błogosławiony stan, ale jakże stresujący!

Zakładamy, że starasz się o to by zajść w ciążę – pierwszy stres to testy ciążowe: jedna czy dwie kreski?

Umówmy się, że dwie – idziesz do lekarza. Jeżeli jesteś tak niecierpliwa jak ja, to biegniesz do niego za wcześnie – lekarz mówi, że „coś” tam widzi, ale ciąży potwierdzić nie może. Biegniesz za tydzień – widzi zarodek, ale serduszka jeszcze nie słyszy, więc mówi żeby się nie nastawiać. Czekasz, czekasz, czekasz, płaczesz, myślisz, że to najgorszy tydzień w Twoim życiu (o nie kochana! będą gorsze 🙂 ) Biegniesz kolejny raz – JEST! Serce jak dzwon! Płaczesz ze szczęścia jak szalona. I się zaczyna… Ja byłam tą szczęściarą, która na poranne nudności i wymioty za bardzo nie cierpiała – zdarzyło się raptem kilka razy. No chyba, że kolega z biurka obok wylał na siebie butelkę perfum i postanowił zacząć dzień od pachnącej kawy – pozdrawiamy Dareczka 🙂 I teraz wytrzymaj to jakoś, bo przecież w pracy jeszcze nie wiedzą 🙂

Mijają tygodnie – przed Tobą kolejny ważny punkt: odetchniesz w okolicach 15 tygodnia. Wtedy ryzyko poronienia wielokrotnie spada i pamiętam, że czekałam na tę chwilę bardzo, oj bardzo. Niektórym kobietom około tego tygodnia przestają doskwierać wszelkie żołądkowe dolegliwości.

Wchodzisz w II trymestr! 😉 Brzuszek zaczyna być widoczny. Coraz więcej osób wie, w pracy już się pochwaliłaś – babcine „do trzeciego miesiąca nie wolno się chwalić” już przecież nie obowiązuje 😉

Kolejne tygodnie mijają, aż docieramy do okolic osiemnastego – możliwe, że poznajesz wtedy płeć, czujesz też pierwsze ruchy. Ohh ile wtedy łez się wylewa 🙂 Chwilę później ruchy czuje szanowny Tata – za każdym razem jak dotyka Twojego brzucha, a maluch odpowiada kopniakiem Twoje serce rośnie, a Ty sobie myślisz „Będziemy wspaniałą rodziną!” 🙂

Dwudziesty tydzień – połowa za Tobą! 🙂 Czas na badania „połówkowe”. To bardzo ważny i dla mnie stresujący moment – określa się wtedy ryzyko wszystkich poważnych chorób genetycznych. Masz wrażenie, że badanie trwa wieczność ale gdy słyszysz, że maleństwo jest zdrowe oddychasz z ulgą 🙂

Kolejny raz odetchnęłam w okolicach 22 tygodnia. Naczytałam się, że gdyby maluszek teraz się właśnie urodził, to jest dla niego ratunek, bo w szpitalu na Polnej w Poznaniu ratują maluchy z masą urodzeniową około 500 gramów. Oczywiście lepiej, aby tak się nie zdarzyło, ale była to dla mnie dobra wiadomość.

Dalej… 🙂 tu się zaczyna względny spokój – chodzisz do lekarza, wykonujesz miliony badań i znowu chodzisz do lekarza. Poruszasz się jeszcze w miarę sprawnie, energia Cię nie opuszcza, kompletujesz wyprawkę i czekasz…

Następny ważny moment to ukończony siódmy miesiąc, albo osiągnięta masa 2,5 kg – wtedy Twój maluszek nie jest uznawany za wcześniaka a jego organy są rozwinięte. Kolejne tygodnie zaczynają być trudne – poruszasz się chodem pingwina, wydajesz z siebie mało seksowne dźwięki przy przewracaniu się na boki, na brzuchu spać już dawno nie możesz, ale nie narzekam – inne miały gorzej 🙂 Zaczyna się obserwacja ruchów maluszka. O mamoo jaki to dla mnie był stres! Każda drzemka mojego brzuchowego lokatora wywoływała u mnie panikę. Teraz już wiem, że dziecko w brzuchu też śpi 🙂 Ale na początku nie było to dla mnie oczywiste. Zaczynamy 40 tydzień ciąży i nauczyłyśmy się siebie rozumieć 🙂 Znam jej pory spania, gimnastyki i uporczywego rozpychania się w brzuchu – całkiem się dogadujemy 😉

Teraz czekamy na kolejny moment – myślę, że najważniejszy… Poród!!!! Każdego dnia budzisz się z nadzieją „Może to dziś?!”, w każdym podejrzanym głosie Twojego ciała widzisz symptomy porodu, wszędzie jeździsz z torbą szpitalną, mąż odbiera Twój każdy telefon (da się? :)), a rodzina dostała chyba jakieś darmowe pakiety telefoniczne. I (o zmoro!) każdego dnia jak wychodzisz z psem na spacer to słyszysz od pani sprzątającej „Jeszcze pani nie urodziła???” No jak widać NIE!!! 🙂

A o porodzie później 🙂

Chcesz wcześniej wiedzieć o nowych postach? Zapisz się do newslettera.

You Might Also Like


  • Odpowiedz

    Paulina
    21 maja 2015 at 10:32

    To jest stres???? Śmieszne! Stres to jest wtedy kiedy ciąża jest zagrożona- i każdy kolejny dzień to walka o przetrwanie i utrzymanie jej. Ja leżałam 8 miesięcy plackiem modląc się o donoszenie. Stresem było dla mnie wykonanie jakiegokolwiek ruchu! Kobiety przechodzące prawidłowe ciąże nie wiedzą nic o prawdziwym stresie.
    Moje dziecko cudem pojawiło się na świecie.


    • Odpowiedz

      Mama w Poznaniu
      21 maja 2015 at 10:41

      Myślę, że dla każdej matki ciąża jest stresem – nie wiemy co może się wydarzyć w najmniej oczekiwanym momencie. Moja ciąża przebiegała książkowo a i tak się denerwowałam. Tobie nie zazdroszczę i cieszę się, że Twoja córeczka jest na świecie, ale nie bagatelizujmy uczuć innych 🙂 Pozdrawiam


    Odpowiedz


    9 + 1 =